Koniec Moon Eyes. Nadchodzi PARALUZJA

To jest ostatni wpis jako Moon Eyes i jednocześnie pierwszy, jako PARALUZJA. Wprawdzie nie było cięcia wstęgi, wiejskiej orkiestry ani święcenia, ale moment jest tak doniosły, że piszę ten wpis na stojąco (nie na baczność, bo przecież pochylam się nad klawiaturą i zerkam na ekran sprawdzając, czy to co piszę pisze się naprawdę). Z nazwy Moon Eyes trzeba było zrezygnować. To jest pewne. Za każdym razem kiedy pytano nas o nazwę zaczynaliśmy odpowiedź od słowa „yyyy…” szurając przy tym niespokojnie i spoglądając głupowato w niebo bądź też w sufit (w zależności od okoliczności). I naprawdę nie wiemy do dzisiaj co kryje się pod nazwą „MOON EYES”. Wprowadzało to dużo zamieszania. Zarzucano nam, że przecież księżyc nie ma oczu; próbowano siać domysły, że jakoby oczy stają się księżycowe podczas trudności w naturalnych procesach dziejących się podczas zasiadania na muszli klozetowej. Rzecz straszna- mogło dochodzić do pomyłek- jakiś internauta opowiadał o tym, jak w wyniku błędu w wymowie poprosił w restauracji o wodę z oczami zamiast wodę z lodem. Byli i tacy co słuchali nas jako lodowy księżyc. Ktoś mógł napisać tłumaczenie z błędem- np. lódowy księżyc albo dalej, księżyc ludowy. Co to jest księżyc ludowy? Sprawa zaczęła wymykać się spod kontroli i pogrążać się w niezrozumiałym absurdzie. Potrzebowaliśmy nazwy typowo polskiej, łatwej w wymowie, której znaczenie będzie rozpoznawalne i łatwe do odgadnięcia. Szukaliśmy długo. Na naszych głowach podskakiwały piłeczki jak na głowie Pomysłowego Dobromira, ale nic z tego nie wynikało. Prężyliśmy muskuły intelektualne, wysilaliśmy się, rozluźnialiśmy; zaczęliśmy przeglądać książki kucharskie, słowniki, encyklopedie,  harlekiny, podręczniki ZPT, czasopisma naukowe oraz te dla dzieci, poradniki dla opętanych…. strasznie dużo tego było. I kto by pomyślał że, stanie się taki zbieg okoliczności; że podczas koncertu kolejny raz wyPARUJE nam kostka do gitary, że w samochodzie (który właśnie odchodzi na emeryturę) zaPARUJĄ nam szyby, że Adze przyśni się PARAlotniarz….to musiało być przesłanie! Szybki bieg do grubych ksiąg, znowu książki kucharskie, słownik techniczny – koPARA….? nie… to nie to… może biologia? Nie. Sprawdzaliśmy… zaraz, zaraz… para, parab,….parac….parag…paralita, paraliż, paralo…jest…

jest!!!!! PARALUZJA!!!

PARALUZJA jest organizmem żywym, dwugłowym, czworonożnym  i czteroręcznym. Można go spotkać w norach lub przestrzeniach otwartych, najczęściej u boku osobników z gatunku  publikus klaskus. PARALUZJA odżywia się materiałem emocjonalnym, który w reakcji z tlenem zostaje przekształcony w potwory autorskie, najczęściej podczas procesu zwanego koncertozą. Naukowcy do dziś nie zaobserwowali zjawiska, który wpływałby tak mocno i w sposób tak nietypowy na publikus klaskus.
Doszło do tego, że koncertoza wywołana przez PARALUZJE została zakwalifikowana jako zjawisko paranormalne. Przypuszcza się, że tak duża wydolność PARALUZJI jest spowodowana występowaniem dwóch mocnych serc oraz dwóch wartkich krwiobiegów w jej organizmie. Ponieważ nie zauważono drugiego przedstawiciela z tego gatunku, naukowcy zalecają obserwatorom bezgłos i skupienie oraz przestrzegają że działania PARALUZJI pozostawiają trwałe ślady w metafizyce i poza nią.Witamy państwa na blogu duetu PARALUZJA, w którym śpiewa głosem własnym Aga Radziejewska oraz gra Bartek Drak. Spocznij!!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s