O tym dlaczego muzycy są zawsze wspaniali a akustycy nie.

Do napisania tych wypocin zainspirował mnie wywiad, którego- jako Moon Eyes- udzieliliśmy dla Radio Liryka.  Nie jest moim celem odnieść się do jakiegoś konkretnego eventu  lecz do rezonansu zachodzącego między muzykiem a akustykiem.
Zacznę od tego, że będąc jeszcze gówniarzem wsłuchiwałem się w płyty Pink Floyd i myślałem błędnie, że to co oni robią i to jak grają odnosi się tylko do tego jak grają. Było to mylne, ponieważ płyta „The Wall” jest majstersztykiem brzmieniowym. I co z tego… przecież Moon Eyes to nie Pink Floyd. Jak by nie było, to zaczynałem wtedy swoją przygodę z muzyką i od tego momentu zacząłem wyczulać się na brzmienie. Czytając wywiady z muzykami zwracałem szczególną uwagę na to, jak podchodzą do kwestii brzmienia. Zauważyłem, że wypracowanie własnego dźwięku to lata ciężkiej pracy. Zacząłem rozmawiać z akustykami, czytać wywiady z nimi. Wchodziłem na fora, na których zauważyłem konflikt między środowiskiem akustyków i muzyków. Aby takich konfliktów uniknąć z radością nawiązałem współpracę za akustykiem grając jeszcze w zespole Express Active w Dublinie. Zarówno od niego (dziękuję Tomek) jak i od muzyka grającego na instrumentach klawiszowych (dziękuje Damian) dowiedziałem bardzo dużo na temat brzmienia. Każdy koncert był eksperymentem, na którym staraliśmy się polepszać brzmienie oraz komfort grania na scenie. Rozmawialiśmy na temat dźwięku- muzycy oraz akustycy mówili o swoich problemach i zapotrzebowaniach w czasie koncertów. Był to czas, w którym przestawałem być ignorantem w stosunku do dźwięku. Po zakończeniu współpracy z Express Active postanowiłem wzbogacić swoją wiedzę teoretyczna. Przeczytałem kilka książek związanych z ustawianiem dźwięku i z akustyką. W miarę możliwości wczytywałem się w artykuły. Dowiedziałem się, że akustycy operują częstotliwościami. Na temat częstotliwości poszerzyłem wiadomości grając w Moon Eyes. Nauczyłem się, które zakresy są odpowiedzialnie za dźwięk głosu, za dudnienie, za prezencje. Mało tego!!! Wprowadziliśmy mikser na scenie i Aga również zaczęła pojmować tajniki dźwięku. Aga zwraca uwagę na to co jak brzmi- proszę zwrócić uwagę- w czasie koncertu to ona dobiera rewerby, zmiękcza dźwięk, podgłaśnia, ścisza, dodaje dołu albo góry. Aga bardzo się denerwuje jak coś źle jest podłączone i słyszy kiedy coś jest nie tak. Po czyimś występie mówi, że nie potrafi ocenić czy ktoś źle zaśpiewał, czy też źle został ustawiony, ponieważ Aga zdaje sobie sprawę z tego, że akustyk może wręcz zmanipulować występ. Na przykład wystarczy, że ściszy odsłuch i wokalista będzie śpiewał zbyt głośno męcząc się podczas występu, albo nie zmiękczy reverbem gitary i słuchacz…. no właśnie… Słuchacz będzie miał wrażenie, że ktoś nie za dobrze gra. Akustyk może nie usunąć dudnień i będą one wprowadzały zamęt do wykonywanej muzyki. O tych sprawach można pisać naprawdę grube książki i są tacy, które te książki piszą, i są akustycy które te książki czytają. Są też tacy, którzy najpierw zaczęli być nazywani akustykami, ale w sumie to nie wiadomo czy będą kiedyś nimi naprawdę. Najgorsze jest to, że czasami popełniają oni tak karygodne błędy, że jakikolwiek dialog z nimi nie ma sensu. Pod pewnym względem akustyk znajduje się w bezpiecznym położeniu, bo przecież odbiorca muzyki nie ma o niczym pojęcia i tak naprawdę zawsze będzie myślał o błędnej grze muzyka. Akustykowi natomiast zawsze jakoś się uda i będzie  tłumaczył swój brak wiedzy stosunkowo niską opłacalnością w czasie jakiegoś eventu. Cóż… Zespołowi Moon Eyes zdarzały się darmowe występy i bez względu na to duet dużą wagę przywiązywał i nadal będzie do brzmienia.
Przeczytałem ostatnio o tym, że poziom jakiegoś festiwalu obniżył się ze względu na niskie nagrody. Cóż… Moim zdaniem poziom jakiegoś festiwalu jest często bardzo niski ze względu na ignorancję w stosunku do dźwięku. Często w głośnikach słychać taki bałagan, że trudno zachować spokój przy rozmowach na temat niedostatku odbiorców takiej a nie innej muzyki, bo przecież niektórych rzeczy nie da się słuchać, i nie jest tu winny wykonawca. Ba…duet był świadkiem bardzo wysokiego poziomu festiwalu pod względem dźwiękowym, chociaż nagrody były bardzo małowartościowe. Bardzo bym chciał, żeby organizatorzy eventow wzięli sobie to do serca zanim zaczną tworzyć obraz ciemnego artysty fruwającego w obłokach. Moon Eyes jest bardzo daleki do takiego modelu. Moon Eyes  rozumie całkowicie rolę akustyka i zdaje sobie sprawe z tego, że zajmowianie się dźwiękiem to bardzo trudna praca wymagająca potężnej wiedzy, której zdobycie wymaga pasji i zaangażowania. Przyjemną sprawą jest po udanym koncercie uściśnięcie ręki akustykowi i podziękowanie mu za to, że również dzięki niemu zespół mógł wybrać się wraz z publicznością we wspanialską muzyczną podróż. Chcemy zwrócić uwagę organizatorów imprez na to, jak ważny jest dźwięk, zwrócić uwagę AKUSTYKÓW (nie akustyków),  że jako duet Moon Eyes chętnie nawiążemy z nimi dialog, żeby ułatwić pracę i sobie, i im przed każdym występem, bo przecież nawet jeśli nie opłaca się grać jakiegoś występu to zawsze lepiej opłaca się go zagrać lepiej niż gorzej. Wreszcie chcemy podziękować wszystkim Akustykom za ich bardzo trudna prace i pozdrowic ich najmocniej i calkowicie pozytywnie.

Reklamy

Właściwie to nic się nie stało …

Być może ktoś kiedyś skonstruuje maszynę, która będzie potrafiła odczytywać ludzkie emocje rozbudzone przez falę dźwięków. Być może będzie mógł zobaczyć wszelkie te aspekty, które kryją się w głosie Agi czy też w strunach pod moimi palcami. Dziwna rzecz… przecież niektóre utwory miały być wesołe. Każda płyta, którą lubiłem kojarzy mi się z jakimiś sytuacjami i z nastrojem. A ta płyta Moon Eyes… jakaś taka smutna. Kiedy słucham jej teraz patrzę z dystansem na jej dźwięki. Przywołują się obrazy szarych miejsc. Chłód zdaje się dotykać skóry, śnieg… piszczący wiatr … cisza … wydech i wdech … ludzkie twarze za zasłoną wewnętrznej melancholii … i wszystko to, o czym tak trudno powiedzieć prostymi słowami. Lepiej jest kiedy się o tym gra. Para z gorącej kawy i dym z papierosa… magia nicniemówienia. Dźwięk… lekko pod lub lekko nad…głos niepewnie drga… liść… liście nie szeleszczą …. leżą tylko …zgniłe na zmoczonej ziemi. Stuk…stuk… niedokręcony kran … stuk, stuk,…deszcz … znów wystuka pieśń … dla myśli postrzępionych.

stało się…

Płyta nie jest profesjonalna. Niewydolność kieszeni działa pobudzająco na wyobraźnię. Ważny przekaz, jakże daleki, bo teraz dźwięki zmieniają „kształt i kolor”. Tak naprawdę to nic się nie stało. Mieszają się materie i zdarzenia. Energia nie znika – przepływa tylko. Tego lata było kilka słonecznych dni. Odczuwając podświadomie rezonans z tym zjawiskiem pracowaliśmy nad nowym materiałem. Pracowaliśmy w ciemnych pomieszczeniach domu kultury… Następna płyta niebawem.

Jeśli ktoś jest zainteresowany kupnem płyty prosimy o kontakt pod info@mooneyes.com.pl

Czas na „łorsoł”.

Będziemy mieli okazję oprotestować co nieco…znaczy się będziemy w Warszawie i do sejmu będzie blisko. Trza przygotować jakieś szmaty, wymalować hasła typu „precz ze szmirą”, „żądamy zakazu pytania nas o Whiskey zespołu Dżem na koncertach” i drąc ryja biegać wkoło sejmu wczuć się w rolę protestujących. Ale to tak przy okazji, bo przecież jedziemy tam grać. To już drugi raz na wystawie, bo przecież muzyka ma bardzo dużo wspólnego z obrazem. Co prawda, gdy gramy, obrazy malują się w głowach słuchaczy, ale zdajemy sobie sprawę z tego że, mamy wpływ na te wielorakie pociągnięcia ludzkich wyobrażeń. Cóż…zrobimy wszytko, żeby te obrazy były jak najbogatsze a słuchacz poczuł się choć przez chwilę wyjątkowym artystą.

Informacja na temat wystawy jest długa i warta uwagi-

_____________________________________________________________________________________________

„Galeria Muzeum Drukarstwa Warszawskiego oraz Falcman & Friends
zapraszają na wystawę

„drukARTstwo”.

…Od 9 do 20 września 2011 r., w Galerii Drukarnia, ul. Marszałkowska 3/5 (przy pl. Unii Lubelskiej, wejście od Marszałkowskiej) pokażą swoje prace:

Liliana Chwistek – batiki

Julia Kaczmarczyk-Piotrowska – gipsoryty i kalkografie.

Beata Pflanz – książka artystyczna, instalacja, performance.

Dana „Saga” Tomaszewska – rzeźba i instalacja.

Agata Amelia Wawrzyniak – fotografia.

—————-

Wernisaż (9 września, godz. 18) uświetni i umili koncert sambująco-jazzująco-bluesującego duetu gitarowo-wokalnego Moon Eyes.
—————-

Druk, drukarze – wielkie, hałaśliwe maszyny, książki, gazety, plakaty, papier.. Gutenberg i mężczyźni w wysmarowanych roboczych fartuchach lub kombinezonach… Tak się zwykle kojarzy.
Otóż nie. Druk to nie tylko maszyny. Druk nie jest tak nudny i niezróżnicowany. Odmian, rodzajów, typów technik drukarskich jest multum. Wiele z nich pojmuje się w zupełnie innych kategoriach – sztuki jednostkowej, nie kojarzy z drukiem per se.
I właśnie pokazujemy, że można inaczej. Że drukarstwo i techniki pokrewne to ogromny, różnorodny i bogaty w treści i znaczenia świat.

Subtelne kobiety i różnorodność materiałów, barwników i technik. Glina, kalka, gips, folia, tkanina, papier światłoczuły. Najróżniejsze farby i barwniki oraz sposoby nanoszenia wzoru na nośnik.
Techniki stricte drukarskie czyli przestrzenne formy drukowe wieloktrotnego użytku i prace inspirowane wzorami, formami, technikami i ideami druku i komunikacji.
Bo przecież druk jest jednym z mediów komunikacji międzyludzkiej. A to nie tylko tekst – suche informacje, proza lub wiersz. To również znaki i symbole.

===

Wystawa będzie czynna w środy i czwartki 17-21
oraz w soboty i niedziele 12-20.
Pozostałe dni tygodnia lub inne godziny – na życzenie. Tel.: 501 083 963, mail: pmfalcman@gmail.com.

Serdecznie zapraszamy.

===

O artystach.

Liliana Chwistek – batiki

„Tańczyć tango w Buenos Aires, słuchać rumby, lepić w glinie i malować batiki a jednocześnie uczyć hiszpańskiego młodzież warszawską to moja codzienność. Batiki na wystawie nie noszą tytułów, wolę podsłuchiwać widzów, każdy inaczej interpretuje moje prace – i to też lubię!”

Julia Kaczmarczyk-Piotrowska – gipsoryty i kalkografie

„Ciągłe układanie, zmienianie badanie świata i podglądanie jego prostych form jest drogą moich poszukiwań. Nie tylko wizualne bodźce są dla mnie interesujące, ale połączenie świata materii z dźwiękiem, który w wyobraźni
może przybierać różne formy. Rytmizowanie dźwięków w języku plastycznym za pomocą technik tradycyjnych lub łączenia ich.
Czas dla procesu twórczego jest miejscem wypowiedzi wplecionym w naturę. Ostatnie moje poszukiwania oscylują w kierunku kształtowania praformy jako cząstki elementarnej (anima i animus) jako źródeł bodźców i nadawania komunikatu.”

Beata Pflanz – książka artystyczna, instalacja, performance.

„Interesuje mnie rzeczywistość, w której się poruszam oraz to, co wokół mnie się dzieje. Zarazem, unikam bezpośredniości swych wypowiedzi – tworzę po długim, filozoficznym namyśle. Moje: tu i teraz, jest nastawione na człowieka, na jego codzienną wędrówkę, i choć to co maluję i rysuję, nie jest figuratywne – jest zawsze przesiąknięte obecnością istoty ludzkiej. Dla równowagi, bywam expresyjna i impulsywna. Działam również w przestrzeni publicznej oraz organizuję autorskie warsztaty artystyczne dla dzieci i młodzieży, w ramach projektu – otwierania i uwrażliwiania innych na sztukę.”

Dana „Saga” Tomaszewska – ceramika, instalacja.

„Jestem zafascynowana gliną. Tą surową, niewypaloną, w której „zaklęte” jest życie. Służy mi ona zarówno do rzeźby i działań przestrzennych, jak i do malowania – zgodnie z zasadą surrealisty Maksa Ernsta: „Malować można wszystkim, nawet farbami.”

Agata Amelia Wawrzyniak – fotografia.

„Ma naturę poszukującą, dlatego stale stara się odkrywać nowe przestrzenie artystycznego dialogu. Zastaną rzeczywistość traktuje jako punkt wyjścia, a nie cel swoich twórczych działań, nadając jej często surrealistyczną formę marzeń sennych…

Animuje, pisze, fotografuje i nie zamierza na tym poprzestać. Popełnia głównie wiersze i kolaże fotograficzne. Jej prace przepełnione są bogatą metaforą, gdyż to co myśli, mówi wprost, ale tylko przy kawie. Można ją spotkać w kawiarni artystycznej PoemaCafe w Poznaniu, którą prowadzi od 2005 roku.”

Muzyka:
Nietuzinkowy MOON EYES zrodził się w wyniku niezapokojonej pasji twórczej Agi Radziejewskiej (śpiew) i Bartka Draka (gitara akustyczna). Muzykę duetu trudno jest zamknąć w ramy jednego gatunku muzycznego, wykorzystują
bowiem stylistykę jazzu, samby, bossa novy, bluesa a także muzyki klasycznej. Dzięki temu bogactwu form oraz energii i magii jaką przekazują na scenie, udaje się im przenosić słuchacza w różne zakątki świata i wyobraźni.
____________________________________________________________________________________________

Zimny parapet

Te leniwe poranki, jeszcze zmrużone oczy i rozpasłe ciało przeżywające jeszcze senne uniesienia.

Zapraszam do przesłuchania ciepłego utworu o zimnym parapecie na

 
Przy otwartym oknie
W koszuli jeszcze
Ze snu nie do końca oderwana
Na dzień niekoniecznie gotowa
Nie wiem co będzie

Wiem czego chce

Zwariowany świat niech czasem
Biegnie obok mnie
Beze mnie
 
Horyzont wylania się z mroku
Rzucając kształtów zarysami
Czuję jeszcze zapach nocy
A na skórze wszystkie cztery pory roku
I pod palcami zimny parapet
Na pozór spokojna
Choć tornado myśli i westchnień
Wzajemnie się przeplata
W nurcie rozbieganych wciąż żywych smaków
Nie ważne co będzie
Wiem czego chcę
Zwariowany świat niech czasem
Biegnie obok mnie beze mnie

Obok księżyca

Zapraszam do słuchania

Obok Księżyca

Nasz pokój szybuje
Obok księżyca
Dłoń wyznacza wzór na ciszę

Delikatnie wprawia w ruch
Miliardy atomów
Mikrokosmiczny przewrót
 
Unicestwienie myśli
I czasu na plamach
Malowanych światłem
 
Między nićmi zasłon
Dwie samotności
Pajęczy ruch
Śmiertelnych egoszpon
Wije sieć
Z nici zależności
 
Nie ma czasu, nie ma słów
Nie ma przeszłości
Znikam ja, znikasz ty
I nie ma miłości